Mówią, że aby zobaczyć prawdziwą Irlandię, trzeba wyjechać
z Dublina. Tego roku Wielkanoc po raz pierwszy w Slieveroe
w hrabstwie Galway, na zachodzie Eire. Świąteczny spacer wokół jeziora Mask, na północ od bardziej znanego jez. Corrib. Irlandzka wiosna w rozkwicie, bez retuszu.
Tak ładna, że acz kiczowata. A zamiast żółtych forsycji -
równie słoneczny posłonek. Błogo, leniwie i beztrosko.
Tu diabeł mówi dobranoc, a raczej - good night : )



















Bardzo sielskie te obrazki Irlandii i niewzniosłe. Z biegiem lat, po wszystkich burzach i chmurach życiowych, ma się jednak ochotę na kawałek łąki, pola i skowronka.
Name:

Komentarze:

20.04.2012, 07:08 :: 189.8.81.110
nKDRNoorf
Mary ja bez problemu zlaanzłam polskie wydanie w bibliotece. Stało zakurzone i zapomniane jakby czekało właśnie na mnie ;-)Maioofko na pewno warto. Czytałam Zagubionych na raty przez około 4 tygodnie i po każdej sesji musiałam odetchnąć, bo jest to książka szalenie smutna i depresyjna, dość irytująco napisania, ale i też fascynująca zwłaszcza jeśli kogoś kręcą galicyjskie klimaty, a mnie ostatnio ten temat bardzo interesuje.

17.01.2008, 14:17 :: 62.87.191.246
meegi13
oj.......jak ja marzę,żeby raz w życiu stanąć na tych polach i pooddychać wiatrem,szumem traw.....wszystko się może zdarzyć...(ale w moim przypadku to tylko MOŻE:(...)